Komunikacja miejska

Biedronka wprowadziła komunikację miejską w Łebie. Lokalni handlowcy klną

     Sieć handlowa Biedronka postanowiła samodzielnie uruchomić komunikację miejską w Łebie. Biedronkobus zabiera turystów z plaży oraz centrum, następnie wiezie ich do położonego na przedmieściach marketu. Ledwo ruszył w trasę i już wybuchła afera.

Biedronka wprowadziła komunikację miejską w Łebie. Wozi turystów do swojego marketu (WP.PL, Fot: A. Woronowicz)

     Turysta wsiada do autobusu na przystanku położonym przy nadmorskim deptaku. Płaci 1 zł i ląduje wprost pod drzwiami odległego o 3 kilometry supermarketu. Zapełnia siatki zakupami i tą samą drogą powraca na kwaterę. Biedronkobus, który jest ułatwieniem dla turystów wypoczywających w Łebie (kurort nie posiada własnej komunikacji miejskiej), stał się przyczyną zaciekłego sporu.

     – Wielu turystów woli się żywić we własnym zakresie lub po prostu oszczędzić podczas bieżących zakupów spożywczych. Dzięki dojazdowi do Biedronki, położonej poza centrum miasta, robimy ukłon właśnie wobec tych klientów – mówi Łukasz Burda, dyrektor operacyjny regionu Koszalin w sieci Biedronka.

     Swoimi słowami mocno zdenerwował ponad setkę właścicieli sklepów i barów w Łebie. Teraz mogą tylko popatrzeć, jak autobus Biedronki zabiera im klientów sprzed nosa i wywozi po zakupy na przedmieścia.

To nasi klienci, a nie Biedronki

     – To kolejny sposób, aby odebrać nam klientów. W sezonie wakacyjnym różne sieci handlowe zlatują się do Łeby na żer. Nachapią się i wyjadą, a przecież to my powinniśmy móc zarobić na utrzymanie biznesu, ZUS-y i podatki – oburza się przedsiębiorca z Łeby, właściciel lokalnego sklepu spożywczego.

     Przekonuje, że u niego oraz znajomych handlowców spada sprzedaż produktów impulsowych, czyli lodów, deserów, owoców, które plażowicze zabierają ze sobą nad wodę. Na widok taszczonych siatek wypełnionych jedzeniem zgrzytają zębami właściciele pensjonatów i restauracji. Typowy klient Biedronki żywi się bowiem daniami gotowymi i nie wykupuje już obiadokolacji oraz śniadań.

     Sieć uderza w najważniejsze segmenty nadmorskiego biznesu. 5-metrowy parawan kosztuje zaledwie 29 zł, a dmuchane kółko do pływania tylko 5,99 zł. W sklepikach przy plaży ceny są niemal dwukrotnie wyższe.

     – W tym sezonie ponownie pojawiły się sklepy Żabka, otwierane w kontenerach ulokowanych w podwórzu domów. Dostają koncesję na sprzedaż alkoholu. To przedsięwzięcia obliczone na 90 dni sezonu. Zarobią sobie i zadowoleni wyjeżdżają – mówi dalej przedsiębiorca.

Klient migruje nad morze. Sklep podąża za nim

     To kolejny sezon, gdzie duże sieci handlowe szturmują wakacyjne kurorty. Podążają za swoimi klientami, którzy w lipcu i sierpniu rozpoczynają wędrówkę niczym stado lemingów. – W wakacje spadają obroty sklepów w dużych miastach. Sieci handlowe próbują to zrekompensować, wprowadzając dodatkowe udogodnienia dla klientów w miejscowościach turystycznych – komentuje branżowy portal Wiadomości Handlowe.

     Taka taktyka prowadzi do licznych konfliktów z lokalnymi przedsiębiorcami. Ci uważają, że turysta i jego portfel to należny im łup. Najbardziej zażarta bitwa o klienta miała rozegrać się na zakopiańskich Krupówkach. Jak pisał tygodnik „Wprost”, lokalny biznesmen był obrażony, że turyści kupują tanie lody w sklepie przy deptaku, a nie w jego eleganckiej lodziarni. Rzucił pomysł, aby Krupówki zostały odgrodzone bramkami, jak przy wejściu do metra w Warszawie. Turyści mieliby przy nich kasować karty wstępu, na których zakodowane byłoby 50 czy 100 zł do wydania w punktach handlowych na Krupówkach.

Materiały zaczerpnięte z portalu https://wiadomosci.wp.pl/

Strefy płatnego parkowania

Strefa Płatnego Parkowania obowiązuje od 15 czerwca do 15 września. Lokalizację parkomatów przedstawia załączona mapka.