Dostęp na ruchome wydmy nadal „drogą przez mękę”

     Serce się kraje na widok tłumów wczasowiczów i turystów, wędrujących w pocie czoła ku atrakcji nad atrakcjami — ruchomym wydmom w okolicach Łeby. Nie każdy ma szczęście zdobyć miejsce w którejś z dwu motorówek prywatnego właściciela, dowożących ciekawskich na wydmy przez Jezioro Łebskie. Tak cię bowiem złożyło, że znowu nadszedł sezon letni i Żegluga Gdańska nie dostarczyła swej floty i nadal dostęp na wydmy jest utrudniony.

     W tych dniach do Łeby udała się na wizję lokalną Komisja kultury fizycznej i turystyki PRN w Lęborku z przewodniczącym nadrzędnej komisji WRN. Obecny był również B. Szczęsny zastępca przewodniczącego Prezydium gdańskiej WRN. B. Dymel, przewodniczący WKKFiT i jego zastępca R. Iżar. Przybyłych uderzył charakterystyczny widok procesji, ciągnących w kierunku polskiej Sahary . Obie motorówki kursowały przeciążone do ostateczności, lecz pomimo to nie mogły podołać ogromnemu popytowi na tę przejażdżkę.

     Uczestnicy wizytacji (na- wiasem mówiąc, opóźnionej o kilka miesięcy!) doszli do wniosku, że usługi Żeglugi Gdańskiej w tym rejonie są konieczne i postanowili w tym duchu zwrócić się pod jej adresem. Chodzi o to, by zapewnić regularną komunikację wodną, stosownie do potrzeb, z Łeby przez kanał i Jezioro Łebskie na wydmy. Na brzegu, oczywiście, należałoby zbudować przystań z jadłodajnią. Pieniądze na ten cel można czerpać do woli z Centralnego Funduszu Turystyki.

     Przy okazji członkowie komisji zwiedzili świetnie urządzony i wzorowo prosperujący ośrodek wczasowy „Radość Górnicza” w Łebie, skontrolowali postęp robót na terenach kompleksowo zagospodarowywanych przez 11 inwestorów, a także zainteresowali się sezonowym zaopatrzeniem Łeby. Stwierdzili występujące niedobory chleba i napojów chłodzących. Tymczasem w Łebie na dłuższy czas przebywa już ponad 6 tys. wczasowiczów i codziennie, przejazdem — tysiące turystów. Czy naprawdę zapowiedź gotowości do sezonu była rzucona na wiatr?

Głos Wybrzeża Nr 147 B 23.06.1966 rok